Futurysty powrt sentymentalny

Recenzja "Skicw glanem" Piotra Milewskiego

Wrd znanych mi osobicie osb obdarzonych talentem literackim nie ma takiej, ktr znabym lepiej. Mimo to, czytajc Piotra “Mila” Milewskiego, musz bardzo si skupia, aby zrozumie o czym autor pisze. Moe to wydawa si dziwne, gdy zbir Szkice glanem, opublikowany w 2009 roku przez warszawskie wydawnictwo Niebieska Studnia (ktre wczeniej wydao debiut Milewskiego Rok nie wyrok) jest mi dobrze znany. S to przecie utwory, ktre ukazay si najpierw w – redagowanym przeze mnie – magazynie Weekend, dodatku Nowego Dziennika. Milewski nie tylko poj lekki, nietypowy w polonijnym pimiennictwie charakter tego dodatku, ale poszed duo dalej. Jego krtkie utwory prozatorskie, a zwaszcza wiersze, ustawiay prg zrozumienia – a take tolerancji na dosadno jzyka i drastyczno treci – daleko powyej rozpoznanych przez na moliwoci Polonii.


Powiedzie, e utwory Mila s awangardowe i trudne w odbiorze, to za mao. Jego wiersze nie tylko obfituj w neologizmy, jak u Jasieskiego czy Przybosia. Czasem wycznie skadaj si z neologizmw czy przynajmniej sw stosowanych w nietypowych znaczeniach.
Czy dzisiejszy czytelnik, zwaszcza mody – a ten Mila najbardziej interesuje – ma zdolnoci poznawcze oraz cierpliwo, by przedziera si przez takie labirynty zakrconych sw? Sdzc po reakcjach, znalaz czytelnikw sporo, i to takich, na jakich mu zaleao. Wraliwych, cenicych zmys obserwacji, doceniajcych absurd.
Wanie, absurd. Ta estetyka najlepiej oddaje mylenie Piotra. Zaczyna on zwykle od banalnego tematu (czasem zreszt – wiem to najlepiej – zadanego), aby pozwoli opowieci oddali si od rzeczywistoci, zatopi w morzu neologizmw i onomatopei, sownych zabaw i aluzji literackich. Rezultatem s formy krtkie, dosadne, groteskowe i rubaszne, lecz nie pozbawione liryzmu jakby rodem z Chagalla (ktry przecie te deformowa postaci).
Wyobrania Mila zdaje si nie mie granic. Tam, gdzie umiarkowanie utalentowany pisarz zatrzymaby si w transformacjach, uznajc je za wystarczajco aluzyjne i mieszne, ale cigle zrozumiae, Milo idzie dalej, i dalej. Jego postaci przepoczwarzaj si w nowe stwory, potem jeszcze w nowe. Transformacja dotyczy ludzi, zwierzt, przyrody, stanw wiadomoci. A historia koczy si zwykle nagle – niekoniecznie jak znaczc, wyran point.

Inspiracji ma Milewski wiele. Najsilniejsz jest chyba Gombrowicz – zarwno, jeli idzie o ironiczno-protekcjonalne podejcie do Polakw, jak i specyficzn skadni i pseudoarchaiczny styl. Archaizmw jest u Mila duo, a mona w nich doszuka si bolesnych ladw szkolnych lektur: Reja, Kochanowskiego. W ogle, caa twrczo Mila to mozaika przemiewanych znienacka, czy pojawiajcych si na moment tak szybki, jak mrugnicie oka, aluzji literackich: do Tuwima, Brzechwy, Sienkiewicza (w tytule zbioru choby), Witkacego, Lemiana...
Mnie wiaty malowane przez Milewskiego najbardziej przypominaj Brunona Schulza. Trudno jednak znale ich wsplny mianownik estetyczny. Konsekwentnie stosowana regua cigej przemiany powoduje, e utwory Mila nie maj wsplnego klimatu, otoczenia, aury, koloru.
Chocia… gdyby prbowa umieci gdzie na mapie te turpistyczne bajki, czy nie jest to najczciej Polska szczenicych lat Piotra Milewskiego? Czy te wsate poczwary za lad sklepu spoywczego, staruszki potykajce si na pokrzywionych chodnikach, chuligani przybijajcy “muki” sabszym kolegom, czy to nie odtworzenie straszno-sodkiej PRL-wskiej modoci poety?
Mona odnie wraenie, e wikszo utworw jest inspirowana (cho czasem ich akcja dzieje si tu, za woda) przez bohaterw z Polski, przez charaktery rodem z Himilsbacha raczej, ni Kerouaca. Czasem nawet – przyjaci Mila, wymienianych z nazwiska, cho take poddanych procesowi groteskowej deformacji.
Tak wic nonkonformista Piotr Milewski, cho jest czowiekiem choncym wspczesn Ameryk i podatnym na wszystko co nowe w kulturze i obyczajowoci, w twrczoci literackiej wydaje si skierowany w kierunku Polski. Cho literatura Mila sentymentalna nie jest, takim okazuje si autor. Jest jeszcze inny dowd jego – skrywanego za potnymi glanami, tatuaami i bluzgami – sentymentalizmu: Milewski prbuje wyrazi siebie poprzez form literack. Okazuje si wic protagonist tradycji awangardy, niereformowalnym epigonem futuryzmu.

Jan Latus, Futurysty powrt sentymentalny
(Recenzja ukazaa si w dodatku kulturalnym Nowego Dziennika, 15 stycznia 2010)

copyright by Stilo

pejot